Nie wstydźcie się odmawiać Różańca sami, kiedy idziecie do szkoły, na uczelnie, czy do pracy, na ulicy i w środkach komunikacji publicznej... nie wahajcie się  promować go w domu waszym rodzicom i rodzeństwu.

Jan Paweł II

(XVIII Światowy Dzień Młodzież 2003r.)

Dla najmłodszych

Posłuchaj piosenek SzAR

You must have Flash Player installed in order to see this player.

Licznik odwiedzin

Odwiedziny [+/-]
Dzisiaj:
Wczoraj:
Przedwczoraj:
39
102
157

-55

Wszystkie odwiedziny
od 7 października 2009 316 499
Nowy Tydzień PDF Drukuj Email

"NOWY TYDZIEŃ"

Zapraszamy do nowych przemyśleń!







Chłopczyk spotkał Jezusa

Ks. Piotr Subocz opowiada poruszającą historię. – Chodziłem po oddziale dziecięcym. W jednej z sal była babcia z

4-letnim chłopcem. Miał jakiś problem gastryczny. Nie chciał jeść, bawić się, wstawać, był markotny. Minąłem salę, a

chłopiec powiedział babci: „Przeszedł Pan Jezus”. Babcia na to: „Jak to, Pan Jezus? Chyba ksiądz!”. Dzieciak do niej:

„Nie, Pan Jezus”. Zmierzyła mu gorączkę. Nie miał. Potem tam zaszedłem i porozmawiałem z tym chłopcem.

Udzieliłem mu błogosławieństwa i dałem obrazek. On go tak bardzo przytulił. Babci akurat nie było. Kiedy wróciła,

on znowu do niej: „Pan Jezus był u mnie”. Babcia tłumaczy: „Nie, to był ksiądz”. Ale chłopak się uparł: „Pan Jezus”.

Lekarz miał przyjść i powiedzieć, że są słabe wyniki i dziecko musi zostać w szpitalu. Jednak po mojej wizycie ten

chłopiec po prostu wstał, zaczął jeść i bawić się normalnie. Po prostu odzyskał zdrowie. Dziecko zostało wypisane do domu.

http://koszalin.gosc.pl/doc/2979454.Czy-to-ksiadz-czy-Pan-Jezus







Tak czynić trzeba!

Codziennie przez różaniec buduję sobie drogę do nieba!

To mnie umacnia  i wiem, że tak czynić trzeba.

W okresie Wielkiego Postu szczególnie zginam dla Pana swe kolana

i dbam o to, aby było tak zawsze, to znaczy wieczorem i z rana.

 

Wynagradzam Jezusowi za grzechy moje i innych ludzi,

może pragnienie życia z Bogiem w nich się  obudzi.

 

Codziennie staram się zrobić dobry uczynek,

aby duchowo zakwitnąć i być dobry jak w cieście rodzynek.

 

Nie wszystko mi jednak dobrze wychodzi,

czasami dochodzi do duchowej powodzi.

Złość mnie kilka razy dopadła i zazdrość na dobre zaszalała,

sumienia nie czułem wcale, a głowa długo bolała.

 

Zawołałem wtedy do Maryi,  módl się o łaskę dla mnie grzesznika,

bo widzisz, jak szybko Boża łaska we mnie wysycha.

 

Ona w niebieskim skarbcu szybko odnalazła moje prośby  różańcowe.

Powiedziała - ” Nie martw się, otrzymasz łaski nowe.

 

Bóg widzi wszystkie Twoje posty i wyrzeczenia

i przez to życie wielu grzeszników na lepsze się zmienia.

 

Po śmierci omijają piekło  i trafiają do czyśćca, a nawet do nieba,

módlcie się więc i poście, bo tak czynić trzeba”. /Z.B./

 

Piękne słowa! Kamila Stocha:

Swoje skoki dedykuję Panu Bogu

 

Przepiękne słowa trzykrotnego olimpijskiego mistrza w skokach narciarskich Kamila Stocha. Zwycięzca z dużej skoczni w Pjognczangu pytany w wywiadzie dla miesięcznika „WpiS – Wiara, Patriotyzm i Sztuka” o czynienie znaku krzyża przed skokiem, odpowiedział:

„Robię tak zawsze od małego. Nie ze strachu, tylko z powodu wiary. Swoje skoki dedykuję Panu Bogu. Jemu zawdzięczam wszystko”.

Stoch w wywiadzie przyznaje, że z powodu charakterystyki swojego zawodu nie zawsze może w niedzielę uczestniczyć we Mszy świętej:

„Ale do kościoła można iść także w sobotę. Tak było na przykład na igrzyskach olimpijskich w Soczi: z kolegami byłem w sobotę na mszy świętej w wiosce olimpijskiej, odprawiał ją ksiądz Edward Pleń, krajowy duszpasterz sportowców. A w niedzielę Pan Bóg dał mi złoty medal”.

 

dam/e-wpis.pl,Fronda.pl


Poprzedni tydzień

=========









Czy myślisz, aby brać udział w drodze krzyżowej?



Poprzedni tydzień

=========


 


Odmawiajcie różaniec!



Gdy na dwa dni przed swoją śmiercią, zapytano o. Pio, co miałby ważnego do przekazania ludziom, odpowiedział:

„Chciałbym zaprosić wszystkich grzeszników z całego świata, aby kochali Matkę Bożą. Odmawiajcie zawsze różaniec. I odmawiajcie go tak często, jak tylko możecie. Szatan stara się zawsze zniszczyć tę modlitwę, ale to mu się nigdy nie uda. To jest modlitwa Tej, która króluje nad wszystkim i wszystkimi. To Ona nauczyła nas modlić się na różańcu, tak jak Jezus nauczył nas mówić Ojcze nasz.”

Słowo „różaniec” pochodzi od łacińskiego słowa rosarium, które oznacza ogród różany. Ilekroć odmawiamy różaniec, ofiarowujemy Matce Bożej pęk róż – wieniec najpiękniejszych modlitw połączonych z medytacją nad tajemnicami naszego zbawienia. Różaniec jest potężną bronią w walce z siłami zła, które wszelkimi sposobami starają się doprowadzić ludzi do zguby wiecznej. Różaniec jest najsubtelniejszą i najprostszą spośród wszystkich istniejących modlitw. Rozpoczyna się od rozważania tajemnicy zwiastowania i prowadzi nas przez tajemnice życia, śmierci i zmartwychwstania naszego Pana Jezusa.

Pewnego razu zapytano papieża Piusa IX, jaki jest najwspanialszy skarb Watykanu. W odpowiedzi wyciągnął różaniec, i trzymając go nad głową powiedział: „Oto najwspanialszy skarb Watykanu”.

Święty Ludwik Maria Grignon de Montfort, zwany nadzwyczajnym kaznodzieją różańcowym, odmawiał codziennie różaniec, angażując w tę modlitwę całe swoje serce. Często powtarzał:

„Z całego serca proszę was, abyście codziennie odmawiali różaniec. Gdy śmierć będzie blisko, błogosławić będziecie tę godzinę, w której wzięliście sobie do serca to, co wam mówiłem. Moje Zdrowaś Maryjo, mój różaniec z piętnastoma czy pięcioma dziesiątkami jest modlitwą i niezawodną próbą, przy pomocy której mogę odróżnić tych, którzy są prowadzeni przez Ducha Bożego od tych, którzy są zwodzeni przez diabła.

Nawet gdy jesteś na krawędzi potępienia, nawet gdy jesteś jedną nogą w piekle, nawet jeżeli zaprzedałeś swoją duszę diabłu, różaniec wyjedna ci skruchę i przebaczenie grzechów”.

Błogosławiony Allan opowiada o zakonnicy, która miała wielkie nabożeństwo do różańca. Po śmierci ukazała się jednej ze swoich sióstr i powiedziała:

Gdyby pozwolono mi powrócić do mego ciała, by mieć możliwość odmówienia chociaż jednego Zdrowaś Maryjo – nawet gdybym miała modlić się w pośpiechu i bez należytego skupienia – chętnie przeszłabym przez cierpienia ostatniej choroby jeszcze raz, aby móc uzyskać łaski płynące z tej modlitwy”.

Biskup, który miał zadecydować, czy wyświęcić na kapłana przyszłego proboszcza z Ars, bał się podjęcia takiej decyzji, ponieważ św. Jan Maria Vianney nie dawał sobie rady z nauką. W końcu biskup postawił decydujące pytanie: „Czy umiesz odmawiać różaniec?”, „Kocham tę modlitwę” odpowiedział Vianney. Słysząc taką odpowiedź biskup powiedział:

„Wyświęćmy go. Będzie dobrym księdzem”.

Pewien student uniwersytetu jadący pociągiem z Dijon do Paryża zajął miejsce obok skromnie ubranego mężczyzny, który odmawiał różaniec, wolno przesuwając paciorki w palcach.  Zwrócił się do niego z poradą:„Proszę skorzystać z mojej rady i wyrzucić ten różaniec przez okno i trochę poczytać, co na temat wiary w Boga mówi nauka. Proszę mi dać pański adres, a ja prześlę panu literaturę, która panu w tej sprawie pomoże”. Mężczyzna podał młodemu człowiekowi swoją wizytówkę: „Ludwik Pasteur, Dyrektor Instytutu Badań Naukowych, Paryż”. Ludwik Pasteur był jednym z największych naukowców w XX wieku i twórcą nowoczesnej bakteriologii. Każdego dnia odmawiał różaniec.

 

Poprzedni tydzień

=========

 

Prawdziwa historia o dziewczynce Oli, która rozmawia z Panem

Jezusem!

Cz.IV

Do nawróconej mamy Oli zaczęło dochodzić, że jej 7 letnia córeczka rozmawia z Panem Jezusem, widząc Jego i św.  Aniołów. Pewnego dnia, gdy Ola powiedziała mamie, że Pan Jezus jest obok niej, to padła na kolana. Zaczęła modlić się na różańcu.

Mijała już chyba druga godzina, kiedy podeszła jej córeczka i przekazała jej, że Pan Jezus prosi, aby wstała i ugotowała obiad, bo dzieci są głodne. Ona przerażona pomyślała: Co mam ugotować na obiad, przecież jest tu sam Pan Jezus ?  Córeczka na to: Mamo ty się nie bój, Pan Jezus był z nami zawsze, nie tylko dzisiaj.

 

Otaczanie dzieci złymi zabawkami, książkami, filmami itp.

 

Wszystko co złe (zabawki, książki, płyty, odzież i wszystkie inne rzeczy) powinno się zniszczyć i wyrzucić. Nie ważne, czy je używamy, korzystamy z nich, wystarczy, że są one w naszym domu np. książka ze złymi treściami, obrazkami stoi na półce. Jeżeli tego nie zrobimy, to wówczas oddziałowują one na wszystkich przebywających w tym domu. Złe znaki przyciągają demony! Działają jak magnes. Niszczą wrażliwość szczególnie dziecka, oswajają z brzydotą. To tak jakby dać dziecku do zabawy kupę i kazać się nią bawić... Należy wyrzucić szczególnie zabawki, które odwołują się do magii np. wróżki, czarownice, talizmany, amulety, różdżki, diabełki, zabawki Disneya, zabawki, które odwołują się do śmierci, bajki z kłótniami i przemocą.

 

Każde małe dziecko jest święte, ma serce nieskalane, jest błogosławieństwem w rodzinie. Diabeł nienawidzi sakramentu małżeństwa, nienawidzi dzieci, bo są błogosławione. Należy też pamiętać, aby dzieci nie pozostawiać samych przed telewizorem, czy internetem. Należy nawet zwracać uwagę na zwroty w bajkach, np. „Tatuś jest głuptaskiem”.

Ubranka mają złe znaki również pod naklejką, farbą, które tzw. gołym okiem są nie do zobaczenia. Dlatego wszystko co przynosimy do domu należy błogosławić i przecinać przekleństwa (nie tylko żywność). Rodzice mają ogromną moc nad swoimi dziećmi w wyniku rodzicielstwa. Gdy błogosławimy się nawzajem (małżonkowie, dzieci),to ogromne łaski spływają na nas.

 

Proponowana przez księdza Sławomira modlitwa:

 

„Panie Jezu, błogosław (należy wymienić co np. te zabawki) .......... ,którymi będzie bawiło się moje dziecko. Niech mu nie szkodzą. W Imię Twoje niech zostaną przecięte wszelkie przekleństwa, które mogą ciążyć na tych zabawkach, aby nie szkodziły mojemu dziecku”.

 

Jeżeli wykreślimy Pana Boga ze swojego życia, to On i tak cały czas przy nas będzie. Pan Jezus mówi do każdego z nas, ale niektórzy Go nie słyszą. Wystarczy przystąpić do Sakramentu Pokuty. Wyznać wiarę w Jezusa Chrystusa.

 

 

 

Kolejny obraz Oli:

 

W czasie Mszy Św. widziała Niebo, stojącego obok księdza, Pana Jezusa, klęczącą Matkę Bożą i Chóry Aniołów, a z Nieba ciągnęły się dwie jakby liny w stronę konfesjonału. Pan Jezus wytłumaczył jej, że konfesjonał to taka winda do Nieba. Nie można zakładać, że małe dziecko nic nie rozumie, nawet takie roczne. Należy zwracać uwagę na to, czym się „karmimy”, co i kogo słuchamy, oglądamy, spotykamy się itp.

 

Siedmioletnia Ola nie ogląda telewizji, a czyta tylko Pismo Święte i rozczytuje się w „Święci i ich symbole” Jerzego Sobczaka.

Jeżeli ktoś nie widzi zagrożenia, to może oznaczać, że żyje w ciemności.

 

Poprzedni tydzień

=========

 

Kto naprawdę pomaga?


Kiedy byłem sam i nic nie miałem

poprosiłem o przyjaciela,

by pomógł mi znieść ból

... nikt nie przyszedł tylko... BÓG

kiedy powietrza mi było brak

by wstać ze snu

... nikt nie mógł

pomóc mi tylko... BÓG

gdy ujrzałem wszędzie smutek

i szukałem odpowiedzi

... nikt mnie nie słyszał tylko... BÓG

więc kiedy ktoś pyta mnie dla kogo

miłość bezinteresowną mam

... nikt do głowy nie przychodzi mi tylko... BÓG


Duchu Święty, Duchu Boży, Duchu światła i miłości,

Tobie poświęcam mój umysł, moje serce,

moją wolę i całego siebie, teraz i na zawsze.


Poprzedni tydzień

=============

 




Kamil Stoch nie ukrywa wiary w Boga!



W przeddzień konkursu na igrzyskach w Soczi (w którym zdobył złoto) modlił się w kaplicy w wiosce olimpijskiej.

Potem mówił, że wygrał dzięki pomocy Boga. – Modlę się też o to, żeby żadnemu z rywali nic się nie stało. Abym umiał cieszyć się ze zwycięstwa i godnie przyjąć porażkę – mówi tygodnikowi „wSieci”.






Kamil Stoch /Lukasz Szelag /East News

- Zawsze żegnam się przed wyjściem na belkę. Tak robię od małego. I to nie wynika ze strachu, tylko jest znakiem wiary. Każdy skok oddaję Panu Bogu. Nie wstydzę się tego - mówi Kamil Stoch.

Za zwycięstwo w ostatnim prestiżowym Turnieju Czterech Skoczni także podziękował Bogu. Medal i statuetkę wzniósł do góry, do Najwyższego.

Kamil, jak przystało na dobrego katolika, w każdą niedzielę stara się uczestniczyć we Mszy Świętej. Jeśli nie jest to możliwe, bo właśnie zwykle w weekendy odbywają się zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich, modli się w pokoju hotelowym albo już na skoczni. Bywają takie dni, w których skoki mu nie wychodzą. Wtedy modli się jeszcze żarliwiej.

- Kiedy coś mi się nie udaje, oddaję się pod opiekuńcze skrzydła Pana Boga. Wiem wtedy, że jest przy mnie, czuję to - mówi nasz mistrz olimpijski.

Kamil pochodzi z tradycyjnej góralskiej rodziny ze wsi Ząb pod Zakopanem. Od dziecka wiara była dla niego bardzo ważna. Kiedy poznał Ewę Bilan i zakochał się, naturalną koleją rzeczy były oświadczyny i ślub. Kamil i Ewa sakramentalne "tak" powiedzieli sobie w kościele Ojców Paulinów na Bachledówce we wsi Czerwienne w 2010 roku.

- Pewien znajomy ksiądz kiedyś mi powiedział, że jeśli Bóg jest w naszym życiu na pierwszym miejscu, to wszystko jest na swoim miejscu. Ja trzymam się tej zasady i myślę, że to mi bardzo pomaga - mówi Kamil.



Poprzedni tydzień

=============

 





Modlitwa na Nowy Rok 2018

 

Wszechmogący Boże, prosimy o błogosławieństwo Twoje na ten

2018 Nowy Rok.

Nie wiemy, co on nam przyniesie, co nam w nim dasz.

Jakie przeżyjemy w nim radości, jakie cierpienia?

To wiesz tylko Ty, Ojcze miłosierny.

Ty znasz początek, trwanie i kres naszego życia.

Ty prowadzisz nas wszystkich przez czas do wieczności.

Daj mi, Ojcze, trwać przy Tobie, iść wiernie drogą Twoich

przykazań, abym poddany Tobie, w mocy Twojej spokojnie,

pokornie i ufnie czynił to,co się Tobie podoba, co do mnie należy i

znosił to, co Ty ześlesz na mnie.

Nie wiem, co mnie w tym roku czeka, ale to wiem na pewno, że

tym, którzy Ciebie miłują, wszystko obraca się ku dobremu i to mi

wystarcza.

Ojcze, Ty kochasz Twoje dzieci. Niech rozpocznę ten rok w miłości

Twojej i pozostanę Ci wierny.

Nie dozwól, aby cokolwiek odłączyło mnie od miłości Twojej.

Kieruj mną według świętej woli Twojej.

W Tobie i w Twojej woli znajdę pokój, bo wola Twoja jest naszym

pokojem, pokojem wiecznym u Ciebie. Amen





Poprzedni tydzień

=============

 



Zapraszam do nowych  przemyśleń?

Ks. Sławomir Kostrzewa

Prawdziwa historia o dziewczynce Oli, która

rozmawia z Panem Jezusem!

Cz.II

 

 

Problemy z przebaczeniem

Szatan tego nienawidzi ! Kiedy modlimy się za drugiego człowieka, to ta modlitwa zawsze jest skuteczna. Wyrywa go z ciemności, w której żyje. Wlewa światłość, czyli Boże łaski w jego życie! Było też postawione pytanie przez mamę Oli:

Czy jej mąż (który jest daleko od Pana Boga) będzie w stanie przyjąć te łaski? Odpowiedź była taka:

Jeżeli będą modlić się z wiarą, to on to przyjmie. Nie może być tak, że załamujemy się, gdy omadlana osoba zachowuje się gorzej, jest np. agresywna, mówiąc, że nie ma sensu.

Należy modlić się jednak nadal, wytrwale. Szatan wścieka się, próbuje nas

zniechęcić. Dlatego tak się dzieje. Gdy rodzice Oli kłócili się, ona bardzo płakała.

Widziała wówczas mnóstwo węży, które wychodziły spod podłogi i kłębiły się między nimi i atakowały również dzieci, raniąc je mocno. Kiedyś żona zapytała Pana Jezusa;

Co może jeszcze zrobić dla męża? Odpowiedź była taka:

Ma KOCHAĆ i SZANOWAĆ męża! Dotarło do niej, że nie szanowała swojego męża i wiele razy nieświadomie raniła go. Żaden mężczyzna nie zniesie braku szacunku we własnym domu.

Zaczął więc „uciekać z domu, szukając towarzystwa innych. Jeżeli przychodzi nam do głowy taka myśl, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć, to musi sobie zdać sprawę, że TO NIE JEST EWANGELIA! Należy powracać, żyć Hymnem do Miłości /1 List do Koryntian! / , KOCHAĆ MIMO WSZYSTKO!

 

Kiedy współmałżonek nie potrafi ci się odwdzięczyć, należy pozyskiwać go swoją dobrocią, miłością do Pana Boga. Pan Jezus powiedział do mamy Oli:

Jeżeli ty będziesz go kochać, będziesz się za niego modlić, to nie tylko Mi-Bogu go przywrócisz, to jeszcze przywrócisz go sobie, pozyskasz jego serce”.

Pewnej nocy ok. g.22:00 mama Oli już położyła się i zaczęła rozmyślać o następnym dniu, w którym to przypadała kolejna rocznica ślubu. Przychodziły jej różne myśli, między innymi, że pewnie mąż ponownie nie będzie o niej pamiętać. I tak zaczęła się „nakręcać... Wtedy weszła do pokoju jej córeczka i przekazała, że Pan Jezus prosi, aby upiekła torta, który ma być dla tatusia.

 

Chciała to pieczenie przełożyć na rano, ale dziewczynka odpowiedziała, że Pan Jezus nalega, aby teraz to zrobiły. Rano, gdy wrócił z pracy mąż, razem z córką wyjęły tort z lodówki, zaskakując go mile. Oczywiście nie przyznał się, że zapomniał o rocznicy. Później pojechał, aby zakupić z tej okazji prezent. Cały dzień spędzili bardzo miło.  Przełamując samą siebie, wykonując dobry gest, udało jej się choć trochę pozyskać męża dla siebie.

 

Rada od księdza: Jeżeli jest nam trudno komuś wybaczyć, wyciągnąć rękę, szczególnie gdy wiemy, że to nie była nasza wina, to trzeba -należy taką osobę przeprosić, aby cokolwiek naprawić, mimo że samemu nie jest się winnym ! Polecana jest w tym momencie krótka modlitwa (wielu pomogła):

 

W Imię Jezusa Chrystusa, demony nieprzebaczenia i złości, idźcie precz ode mnie !

Po największej choćby awanturze należy odmówić powyższą modlitwę, a następnie podejść do tej osoby, podać jej rękę i powiedzieć przepraszam (pomimo, że wina nie jest po naszej stronie)Trzeba naszej ofiary, aby ta osoba mogła się zmienić!!!

Należy pamiętać, że Pan Jezus zazwyczaj nie odpowiada od razu. Dokonuje tego już bez naszej interwencji np. następnego dnia, po kilku dniach, tygodniach itp. Powinniśmy zadać pytanie i czekać cierpliwie na odpowiedź. 

Ks. Sławomir Kostrzewa

 

Poprzedni tydzień

=============

 

 

Prawdziwa historia o dziewczynce Oli, która


 

rozmawia z Panem Jezusem!

Cz.I

 

Każde słowo modlitwy wypowiedziane z WIARĄ działa i jest skuteczne! Jest jak pocisk!

 

Do nawróconej mamy Oli zaczęło dochodzić, że jej 7 letnia córeczka rozmawia z Panem Jezusem, widząc Jego i św.  Aniołów. Pewnego dnia, gdy Ola powiedziała mamie, że Pan Jezus jest obok niej, to padła na kolana. Zaczęła modlić się na różańcu.

Mijała już chyba druga godzina, kiedy podeszła jej córeczka i przekazała jej, że Pan Jezus prosi, aby wstała i ugotowała obiad, bo dzieci są głodne. Ona przerażona pomyślała: Co mam ugotować na obiad, przecież jest tu sam Pan Jezus ?  Córeczka na to: Mamo ty się nie bój, Pan Jezus był z nami zawsze, nie tylko dzisiaj.

 

Po jakimś czasie Pan Jezus dał mamie takie rozeznanie na pytanie: Dlaczego na co dzień nie widzimy Pana Jezusa ? Otrzymała taką odpowiedź: Ponieważ jest On tak piękny, tak cudowny, że gdyby się nam pokazał, to nie moglibyśmy zająć się codziennym życiem.

A my mamy swoją pracę, obowiązki i zadania do wykonania. Mamy żyć! Możemy spotkać się z Nim Ukrytym -Eucharystycznym na modlitwie, na Mszy Św. Na spotkanie z Nim, na kontemplacje będzie Niebo ! Tu i teraz mamy zadania! Pan Jezus powiedział też, że w Niebie są dzieci, które wiedzą, że ich rodzice nie pójdą do Nieba i te dzieci czują wielki smutek.

 

Dlatego Pan Jezus „daje pod opiekę te dzieci jakimś rodzicom na ziemi (na zasadzie duchowej adopcji –niekoniecznie rodzice mają tego świadomość).Wiarę w to, że córeczka nie zmyśla, samą mamę przekonało to, że dziewczynka narysowała siebie i jej małą siostrzyczkę oraz czworo  innych dzieci ze skrzydełkami i nadanymi im imionami.

Okazało się, że dwoje z nich, były to dzieci poronione (wypisane przy nich imiona były zgodne z tymi, jakie nadała im mama w myśli, nie mówiąc o tym nikomu, nawet mężowi). Pozostała dwójka, to dzieci dane – w adopcje przez Pana Jezusa.

Ksiądz Sławomir zadał też Oli dodatkowe pytania: gdzie stoi Anioł Stróż jej i jej siostrzyczki oraz jej mamy. Dziewczynka odpowiedziała, że po prawej stronie. Natomiast Anioł Stróż księdza po lewej. Okazało się, że dziewczynka odpowiedziała zgodnie z tym, co wcześniej ksiądz wyczytał z  informacji przekazanej przez pewną świętą.

 

Pan Jezus przedstawiał Oli prawdę w pewnych obrazach. Np. Każdy człowiek, którego widzi Ola ma na sobie szatę, która jest jasna i błyszczy, gdy jest blisko Pana Boga. Ludzie ci mają również skrzydła, które są skierowane do góry, ponieważ mają nam wskazywać kierunek, gdzie mamy zmierzać.

Jeżeli oddalamy się od Pana Boga, to nasze szaty ciemnieją, a na skrzydłach pojawiają się czarne plamy-kropy. Oznaczają one zło, nasze grzechy. Również dzieci, które mają 4 lata mają takie skrzydła w plamy, z uwagi na zło, które weszły nawet nieświadomie. (np. chłopcy, którzy mówią, że nienawidzą dziewczynek)

Ważna nauka:

Jeżeli np. współmałżonek jest daleko od Pana Boga, to należy się za niego modlić na Różańcu św. w czasie każdej czynności, pracy (gotowania, sprzątania, prasowania itp.), bo każde słowo modlitwy wypowiedziane z WIARĄ działa i jest skuteczne! Jest jak pocisk! Dotyczy modlitwy wypowiedzianej słowem lub w myśli.  Cdn.

/Głos Małego Rycerza nr 25-2017 - katecheza ks. Sławomira Kostrzewy


Tajemnica dusz czyśćcowych

Wywiad z Marią Simma z Austrii  cz.3

Maria, istnieją różne stopnie w czyśćcu?

Tak, istnieje wielka różnica stopni cierpienia moralnego. Każda dusza ma niepowtarzalne cierpienie, specjalne dla niej; wiele stopni.

 

Maria, czy są cierpienia w czyśćcu bardziej bolesne niż najbardziej bolesne cierpienie na Ziemi?

Tak, ale w sposób symboliczny. To boli bardziej w duszy.

Maria, wiesz, wielu ludzi dzisiaj wierzy w reinkarnację. Co dusze mówią dotyczego tego tematu?

Dusze powiedziały, że Bóg daje tylko jedno życie.

Ale niektórzy twierdzą, że tylko jedno życie nie wystarczy, aby poznać Boga i mieć czas, aby naprawdę nawrócić się, że to nie jest fair. Co byś im odpowiedziała?

Wszyscy ludzie mają wewnętrzną wiarę (sumienia); nawet jeśli nie ćwiczą, uznają Boga niejawnie. Ktoś, kto nie wierzy – to nie istnieje! Każda dusza ma sumienie rozpoznawania dobra i zła, sumienie dane przez Boga, wewnętrzną wiedzę – w różnym stopniu, oczywiście, ale każdy wie, jak odróżnić dobro od zła. Dzięki tej świadomości, każda dusza może zostać błogosławioną.

Co się dzieje z ludźmi, którzy popełnili samobójstwo? Czy kiedykolwiek odwiedziły Cię takie dusze?

Do tej pory nigdy nie spotkałam przypadku samobójcy, który został stracony – to nie znaczy, oczywiście, że nie istnieje – ale często, dusze mówiły mi, że najbardziej winnymi tych samobójstw  byli inni wokół nich, gdyż  zaniedbywali ich lub rozprzestrzeniali oszczerstwo.
W tym momencie zapytałam Marie, czy dusze żałują że popełniły samobójstwo.Często zdarza się, że samobójstwo jest z powodu choroby. Te dusze nie żałują tego co zroblili, ponieważ, oni widzą rzeczy w świetle Boga, zrozumiały błyskawicznie wszystkie łaski, które byłyby ich udziałem w czasie pozostałym  dla nich gdyby żyli – i chcieliby zobaczyć ten czas, który pozostał dla nich, czasem miesiące lub lata – i oni również widzą  wszystkie dusze którym mogłyby  pomóc żyjąc  resztę swojego życia przeznaczone im przez Boga. W końcu, co boli ich najbardziej, to aby zobaczyć dobro, które mogli zrobić, ale nie zrobili, bo skrócili swoje życie. Ale gdy przyczyną jest choroba, Pan bierze to pod uwagę, oczywiście.

Czy jest dużo księży w czyśćcu?

Tak, jest wiele. Oni nie promowali szacunku dla Eucharystii. Przez co wiara ogólnie cierpi. Są oni często w czyśćcu za to, że zaniedbywali modlitwę – co zmniejszyło ich wiarę. Ale jest też wielu, którzy przeszli od razu do Nieba.

Co byś powiedziała, do księdza, który naprawdę chce żyć według Serca Bożego?

Radziłabym mu dużo modlić się do Ducha Świętego – i poleciła mu różaniec każdego dnia.

Czy odwiedziły Cię  dusze które na ziemi praktykowały perwersje. Myślę tu na przykład o domenie seksualnej?

Tak, też i takie dusze nie są tracone, ale muszą one wiele cierpieć by zostać oczyszczone. Na przykład: homoseksualizm. To naprawdę pochodzi od Złego.

Jaką radę dałabyś zatem dla tych wszystkich osób dotkniętych homoseksualizmem, przy tej tendencji u  nich?

Módl się dużo o siłę, by odwrócić się od tego. Powinni oni przede wszystkim modlić do Archanioła Michała; On jest wielkim wojownikiem par excellence przeciwko Złemu.

Jakie  postawy serca, mogą nas doprowadzić do utraty naszej duszy na dobre, to znaczy zaprowadzą nas  do piekła?

To jest postawa, kiedy dusza nie chce iść w kierunku Boga, podczas gdy rzeczywiście mówi: „. Nie chcę”

Jezus powiedział, że trudno bogatemu wejść do Królestwa Niebieskiego. Widziałaś takie przypadki?

Tak! Ale jeśli bogaci robią dobre uczynki, dzieła miłosierdzia, jeśli praktykują miłość, mogą się tam dostać, podobnie jak ubodzy.

Co sądzisz o praktykach spirytyzmu. Na przykład: Wywoływanie duchów zmarłych itp?

To nie jest dobre. To jest zawsze złe.

Poprzedni tydzień

=============

 

 


Tajemnica dusz czyśćcowych

Wywiad z Marią Simma z Austrii  cz.2

 

 

Maria, możesz nam powiedzieć, jakie są najbardziej skuteczne


 

sposoby, aby pomóc duszom w czyśćcu?

 

Najbardziej skutecznym sposobem jest msza święta.

Msza Święta?

Tak. Bo to jest Chrystus, który ofiaruje siebie z miłości do nas. To ofiarowanie samego Chrystusa dla Boga, najpiękniejsza ofiara. Kapłan jest przedstawicielem Boga, ale to jest sam Bóg, który ofiaruje siebie i poświęca się dla nas. Skuteczność Mszy za zmarłych jest jeszcze większa dla tych, którzy przywiązywali  wielką wagę do mszy podczas życia. Jeśli chodzili na mszę i modlił się z całego serca, gdy chodzili  na mszę w dni powszednie – w zależności od ich dostępnego czasu – czerpią wielkie zyski z Mszy dla nich. Tutaj też są  wielkie żniwa w myśl słów co ktoś zasiał.


 

Dusza w czyśćcu widzi bardzo wyraźnie w dniu jej pogrzebu, czy naprawdę modlimy się za nią, czy tylko  po prostu jest to  czyn obecności  pokazanie że  tam byliśmy. Dla tych biednych dusz, łzy nie są dobrem,  dla nich ważna jest tylko modlitwa! Często skarżą się, że ludzie idą na pogrzeb bez odmówienia  jednej choćby modlitwy do Boga, natomiast rzucają wiele łez; to jest bezużyteczne!


Ziemskie cierpienia

Jest jeszcze inny, bardzo silny środek, by pomagać biednym duszom: ofiarowanie naszych cierpień, naszej pokuty, takiej jak post, wyrzeczenia itd – i oczywiście, mimowolne cierpienie, podobnie jak choroby lub żałoby.

Maria, zostałaś poproszona wielokrotnie aby cierpieć dla biednych dusz. Czy możesz nam powiedzieć, jakie miałaś  doświadczenia  z tym związane w  przeszłości?

Pewnego razu, dusza zapytała mnie, czy mogłabym przyjąć  cierpienie na trzy godziny w moim ciele dla niej, a potem znów mogłabym wznowić swoją pracę. Powiedziałam sobie: „Jeśli wszystko zakończy się  po trzech godzinach, mogę to zaakceptować.” W ciągu tych trzech godzin, miałam wrażenie, że trwało to  trzy dni, to było tak bolesne. Ale w końcu, ja spojrzałam na zegarek i zobaczyłam, że to tylko trwało trzy godziny. Dusza powiedziała mi, że przez przyjęcie, tego  cierpienia z miłości do trzech godzin, to uratowało ją od  dwudziestu lat czyśćca!

Tak, ale dlaczego cierpiąc tylko przez trzy godziny, dusza  uniknęła dwadzieścia lat  czyśćca?  Dlaczego twoje  cierpienie było warte więcej?

Oznacza to, że cierpienie na ziemi  ma inną  wartość. Na ziemi, kiedy cierpimy, możemy wzrastać w miłości, możemy zyskać zalety, które nie są możliwe  w przypadku cierpień czyśćcowych. W czyśćcu, cierpienia służą jedynie aby oczyścić nas od grzechu. Na ziemi, mamy wszystkie łaski. Mamy wolność wyboru.


Wszystko to jest tak zachęcające, ponieważ daje niezwykłe znaczenie dla naszego cierpienia. Cierpienie, które jest ofiarowane, zamierzone lub niezamierzone, nawet najmniejsze ofiary które mogą sprawić cierpienie, choroby, żałoba, rozczarowania, jeśli przyjmiemy je w pokorze, te cierpienia mogą mieć niesłychaną moc, aby pomóc duszom.


 

Najlepszą rzeczą do zrobienia, mówi Maria, jest zjednoczenie naszych cierpień z tymi Jezusa, poprzez umieszczenie ich w ręce Maryi. Ona  wie najlepiej, jak z nich korzystać, ponieważ często sami nie znamy najpilniejszych potrzeb wokół nas. Wszystko to, oczywiście, Maria da z powrotem do nas w godzinie śmierci naszej. Widzisz, te cierpienia ofiarowane będą naszymi najcenniejszymi  skarbami  w przyszłym  świecie. Musimy przypomnieć sobie nawzajem o tym i zachęcać się nawzajem, gdy cierpimy.

Dodam coś ważnego: Dusze czyśćcowe nie mogą już zrobić coś dla siebie; są całkowicie bezradne. Jeśli człowiek nie modli się za nie; są całkowicie opuszczone. Dlatego bardzo ważne jest, aby uświadomić sobie ogromną moc, niesamowitą moc, jaką  każdy z nas ma w naszych rękach, aby złagodzić cierpienia tych dusz.

Maria, czemu nie można już zdobyć zasługi w czyśćcu, kiedy na ziemi można?

Ponieważ w chwili śmierci, czas, aby zdobyć zasługi jest skończony. Dopóki żyjemy na ziemi, możemy naprawić zło, które wyrządziliśmy. Dusze w czyśćcu zazdroszczą nam tej szansy. Nawet anioły są zazdrośni o nas, bo mamy możliwość wzrastać  tak długo jak jesteśmy na ziemi.

Ale często, cierpienie w naszym życiu, prowadzi nas do buntu, mamy duże trudności w przyjmowaniu i przeżywaniu go. Jak możemy żyć z cierpieniem tak, aby owocowało?

Cierpienia są największym dowodem miłości Boga, a jeśli ofiarujemy je dobrze, może wygrać  wiele  dusz.

Ale jak mamy mile widzieć cierpienie jako dar, a nie jako kara?

Musimy dać z siebie wszystko dla Matki Bożej. Ona jest tą, która najlepiej wie, kto potrzebuje takiej a takiej ofiary w celu zbawienia się.


Nie powinniśmy brać pod uwagę cierpienia jako kary. To może być przyjęte jako ekspiacja nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim dla innych. Chrystus był sam w sobie niewinny, a On cierpiał najbardziej dla przebłagania za nasze grzechy. Tylko w niebie będziemy wiedzieć wszystko, co uzyskaliśmy przez cierpienie zjednoczone  cierpliwością  z cierpieniami Chrystusa.

Maria, czy w obliczu  cierpienia dusz w czyśćcu one buntują się?

Nie! Oni chcą się oczyścić; rozumieją, że jest to konieczne.

Jaka jest rola skruchy i pokuty w momencie śmierci?

Skrucha jest bardzo ważna. Te grzechy są odpuszczone, w każdym przypadku, ale pozostaje konsekwencja grzechów. Jeśli ktoś chce otrzymać pełny odpust w chwili śmierci – to znaczy dalej prosto iść do nieba – to dusza musi być wolna od wszelkiego przywiązania.

Maria, chciałbym cię zapytać: w momencie śmierci, czy jest to czas, w którym dusza wciąż ma szansę zwrócić się ku Bogu, nawet po grzesznym życiu, przed wejściem do wieczności ?

Tak tak! Pan daje kilka minut dla każdego, aby żałować za swoje grzechy i zdecydować: Akceptuję lub Nie zgadzam się pójść i zobaczyć Boga. Następnie widzimy film o naszym życiu.


Znałam człowieka, który wierzył w nauczanie Kościoła, ale nie w życie wieczne. Pewnego dnia, ciężko zachorował i zapadł w śpiączkę. Widział siebie w pokoju z płytą, na której zostały napisane wszystkie jego czyny, dobre i złe. Następnie płyta zniknęła, a także ściany pokoju, i to było nieskończenie piękne. Wtedy obudził się ze śpiączki i postanowił zmienić swoje życie.

Maria, czy diabeł ma uprawnienia by nas zaatakować w momencie śmierci?

Tak, ale człowiek ma również łaskę by mu się oprzeć, aby go odepchnąć. Więc, jeśli człowiek nie chce mieć nic wspólnego z nim, diabeł nie może nic zrobić.

Maria, jakie rady dałabyś dla każdego, kto chce stać się świętym na ziemi?

Bądź bardzo skromny. Nie musisz być zajęty sobą. Pycha jest  Największą złą pułapką.

Maria, proszę nam powiedzieć: czy można prosić Pana, aby przejść  własny czyściec na ziemi, aby nie musieć tego robić po śmierci?

Tak. Znałam księdza i młodą kobietę, którzy byli chorzy na gruźlicę w szpitalu. Młoda kobieta mówi do księdza: „Prośmy Pana, aby być w stanie cierpieć na ziemi, ile to konieczne, aby przejść bezpośrednio do Nieba”. Ksiądz odpowiedział, że on sam nie odważy się prosić o to. W pobliżu była siostrą zakonnika, która podsłuchała całą rozmowę. Młoda kobieta zmarła jako pierwsza, ksiądz zmarł później, i ukazał się siostrze zakonnej, mówiąc: „. Gdybym tylko miał takie samo zaufanie jak ta młoda kobieta, ja też bym poszedł prosto do nieba”

 

"Poprzedni tydzień"
----------------------

Obecnie niewiele naucza się na religii o czyśćcu, o cierpieniu, czego  doświadczają biedne dusze, aby być całkowicie oczyszczone, aby móc wejść do Królestwa Niebieskiego. Czyściec istnieje, i cierpienia których  doświadczają biedne dusze są bardzo realne.
Od 1940 roku (była wtedy w wieku 25 lat), uprzywilejowana dusza o imieniu Maria Simma, miała regularne wizyty  dusz z czyśćca, aby wyjaśnić ich cierpienia i prosić o modlitwy oraz Msze Św. by zostać uwolnione z czyśćca.
Pewnego dnia, Siostra Emmanuel Maillard, francuska zakonnica znana z apostolstwa na rzecz Objawień Matki Bożej w Medziugorju, natknęła się na książkę Maria Simma, pod tytułem  „Dusze w czyśćcu powiedziały mi”  i przeczytała ją z wielkim zainteresowaniem: Ta książka uderzyła mnie tak bardzo, powiedziała siostra Emmanuel, ponieważ temat był związany z niedawnym świadectwem, a także bardzo dobrze jest wyjaśniona doktryna Kościoła w tej sprawie. Od razu napisałam do wydawcy, który powiedział mi, że Maria Simma wciąż żyje. Szybko skontaktowałam się z Nią, a ona zgodziła się ze mną spotkać, aby odpowiedzieć na moje pytania, których było dużo! „
Ta rozmowa odbyła się w 1997 roku w domu Marii w Sonntag, bardzo pięknej wiosce w górach Vorarlberg w Austrii. Poniżej podajemy fragmenty tego wywiadu Siostry Emmanuel z Medziugorje z Maria Simma, zaczerpnięte z broszury pt: The Amazing Secret of dusze w czyśćcu.

(Uwaga: Maria Simma zmarła 16 marca 2004 roku, w Sonntag, w wieku 89 lat)

Cz.1

Maria, możesz nam powiedzieć, jak odwiedziły Cię po raz pierwszy dusze  czyśćcowe?

Tak, to było w 1940 roku jednej nocy, około 3 lub 4 nad ranem, usłyszałam, jak ktoś przychodzi do mojej sypialni … Widziałam zupełnie obcego. Chodził tam i z powrotem powoli. Powiedziałam mu surowo: „Jak się tu dostałeś odejdź?” Ale on nadal chodził niecierpliwie wokół sypialni, jakby nie słyszał. Więc poprosiłam go znowu: „Co robisz?” Ale on wciąż nie odpowiadał, wyskoczyłam z łóżka i próbowałam   go złapać, ale chwyciłam tylko powietrze. Nie było tam nic. Wróciłam więc do łóżka, ale znowu usłyszałam go z powrotem.
Zastanawiałam się, jak mogłam zobaczyć tego człowieka, a nie mogłam go złapać. I ponownie chciałam aby chwycić go i powstrzymać go przed chodzeniem, ale znowu chwyciłam tylko pustkę. Zdziwiona wróciłam do łóżka. On nie wrócił, ale nie mogłam zasnąć. Następnego dnia, po mszy poszłam do mojego kierownika duchowego i opowiedziałam mu wszystko. Powiedział mi, że jeśli się to powtórzy, to powinnam zapytać: „Kim jesteś?” albo „Czego chcesz ode mnie?”
Następnej nocy, człowiek powrócił. Zapytałam go: „Czego chcesz ode mnie?” On odpowiedział: „Zamów  trzy Msze za mnie.”
Więc ja zrozumiałam, że była to dusza w czyśćcu. Mój kierownik duchowy potwierdził to. On również poinformował mnie, aby nigdy nie odwracać się od biednych dusz, ale by zaakceptować je z wielkodusznością.

A potem, te wizyty były kontynuowane?

Tak. Przez kilka lat, były tylko trzy lub cztery dusze, a przede wszystkim w listopadzie. Następnie było ich  więcej.

O co te dusze prosiły Cię?

W większości przypadków, to prosiły o Msze Św. i o obecność na tych Mszach św. Prosiły mnie o odmówienie  różańca, a także o odprawienie drogi krzyżowej.

Maria, czy dusze w czyśćcu odczuwają czasem radość i nadzieję  pośród ich cierpienia?

Tak. Żadna dusza nie chce  wracać z czyśćca na ziemię. Mają wiedzę, która  nieskończenie przewyższa naszą. One po prostu nie mogą się zdecydować, aby powrócić do ciemności ziemi.
Tutaj widzimy różnicę w cierpieniu, które znamy na Ziemi. W czyśćcu, nawet jeśli ból duszy jest  po prostu straszny, istnieje pewność życia wiecznego z Bogiem. To jest niezachwiana pewność. Radość jest większa niż ból. Nie ma nic takiego na ziemi, co mogłyby uczynić w nich chęć życia tutaj znowu, gdzie nigdy nie jest się niczego pewnym.

Maria, możesz powiedzieć teraz, że to Bóg wysyła dusze do czyśćca, czy sama dusza decyduje się tam pójść?

To dusza sama,  chce iść do czyśćca, aby być czystą przed pójściem do nieba.

Maria, czy w chwili śmierci  widać Boga w pełnym świetle czy w niejasny sposób?

W sposób jeszcze niejasny, ale to wszystko jedno, bo widać w takiej jasności, że to wystarczy, aby mieć  wielką tęsknotę.

Maria, możesz nam powiedzieć, jaka jest rola Matki Bożej wobec dusz w czyśćcu?

Ona przychodzi często, aby je pocieszyć i powiedzieć im, że zrobili wiele dobrych rzeczy. Ona zachęca je.

Czy są jakieś dni szczególne, w które Ona je dostarcza?

Przede wszystkim, Boże Narodzenie, Dzień Wszystkich Świętych, w Wielki Piątek, w święto Wniebowzięcia NMP i Wniebowstąpienia Jezusa.

Maria, dlaczego niektóre dusze  idą do czyśćca? Jakie są grzechy, które najczęściej prowadzą do czyśćca?

Grzechy przeciw miłości, przeciwko miłości bliźniego, zatwardziałość serca, wrogość, szkalowania oszczerstwo – wszystkie te rzeczy.

Tutaj Maria daje nam przykład, który naprawdę uderzył ją i którym chciałby się z nami podzielić. Ona została poproszona, aby dowiedzieć się, czy dana  kobieta i mężczyzna są w czyśćcu. Ku wielkiemu zaskoczeniu tych, którzy ją o to poprosili, kobieta była już w Niebie, a mężczyzna był w czyśćcu. W rzeczywistości, ta kobieta zmarła w trakcie aborcji, podczas gdy mężczyzna często chodził do kościoła i podobno prowadził godne, pobożne życie.
Więc Maria szukała więcej informacji, myślała że została zmylona – ale nie, to była prawda. Oni zmarli  praktycznie w tym samym momencie, ale kobieta doświadczyła głębokiej skruchy, i była bardzo skromna, podczas gdy mężczyzna krytykował każdego;  zawsze narzekał i mówił złe rzeczy o innych. To dlatego jego Czyściec trwał tak długo. A Maria stwierdziła: „Nie wolno nam sądzić po występkach.”
Maria opowiedziała również  inny przykład, który dał nam do myślenia. Jest to historia kobiety, którą znała bardzo dobrze. Ta pani umarła i była w czyśćcu, w najbardziej strasznym czyśćcu, z najbardziej potwornymi cierpieniami. A kiedy przyszła do Marii, wyjaśniła dlaczego.
Miała przyjaciółkę. Pomiędzy nimi wzrosła wielką wrogość, spowodowana przez siebie. Ona zachowała tą wrogość przez wiele lat, choć jej przyjaciółka wiele razy prosiła o pokój, pojednanie. Ale za każdym razem, ona odmawiała. Kiedy ciężko zachorowała, postanowiła zamknąć swoje serce, aby odmówić możliwości pogodzenia zaoferowanego przez swoją przyjaciółkę, aż do jej śmierci.

Maria, proszę powiedz nam: kim są ci, którzy mają największe szanse iść prosto do nieba?

Ci, którzy mają dobre serce dla każdego. Miłość zakrywa wiele grzechów.

Jakie są sposoby, które możemy wykonać tu na ziemi, aby uniknąć czyśćca  i pójść prosto do nieba?

Musimy zrobić dużo dla dusz w czyśćcu, bo one pomogą nam z kolei. Musimy mieć dużo pokory. Jest to największa broń przeciwko złu, przeciw Złemu. Pokora odpędza zło z daleka.

"Poprzedni tydzień"
----------------------

Widzenia i dusze w Czyśćcu

 

 

Ojciec Pio zaczął otrzymywać objawienia, kiedy był jeszcze dzieckiem. Mały Franciszek nie wspominał o nich nikomu, ponieważ myślał, że objawienia otrzymują wszyscy ludzie. Objawiali mu się Aniołowie, Święci, Jezus, Najświętsza Panna, ale czasami także Szatan. Pod koniec grudnia 1902 roku, podczas medytacji nad swoim powołaniem, Franciszek miał wizję. Oto opis, jaki przedstawił kilka lat później swojemu spowiednikowi: „Franciszek ujrzał u swojego boku dostojnego, niezwykle przystojnego człowieka, który lśnił jak słońce. Człowiek ten wziął go za rękę i rzekł do niego: „Pójdź ze mną i walcz jak dobry żołnierz”. Został on następnie doprowadzony do rozległej krainy gdzie znajdowały się tłumy mężczyzn podzielonych na dwie grupy – w jednej grupie byli mężczyźni o pięknych twarzach, ubrani w śnieżnobiałe suknie. Po drugiej stronie znajdowali się mężczyźni o obrzydliwych twarzach i ubrani w czarne suknie. Wyglądali oni jak cienie. Franciszek stał pomiędzy dwoma grupami i zauważył, że zbliża się do niego wysoki mężczyzna o niezwykle brzydkiej twarzy. Był on tak wysoki, że jego czoło dotykało chmur. Lśniąca postać zagrzewała Franciszka do walki z tym potwornym mężczyzną. Franciszek modlił się o uniknięcie wściekłości strasznej postaci, ale lśniący mężczyzna nie znikał. Mówił: „Twój upór na nic się nie zda. Powinieneś walczyć z tym złym wrogiem. Proszę, bądź wierny i śmiało rozpocznij walkę. Będę obok ciebie. Pomogę ci i nie pozwolę, aby cię pokonał”. Franciszek zgodził się a walka była zaciekła. Wygrał ją dzięki pomocy tajemniczej i przepięknej postaci, która cały czas była u jego boku. Potworny mężczyzna zmuszony był do ucieczki a za nim, wyjąc, przeklinając i rycząc podążyła się reszta mężczyzn o obrzydliwych twarzach. Grupa mężczyzn o pięknych twarzach krzyczała z radości i uznania dla postaci, która pomogła biednemu Franciszkowi w tej wielkiej walce. Wspaniała i jaśniejsza niż słońce postać nałożyła na głowę Franciszka piękną koronę, tak piękną, że trudno byłoby ją opisać. Jednak nagle korona została zdjęta z głowy Franciszka i tajemnicza postać powiedziała: „Inną koronę, znacznie piękniejszą niż ta zachowałem dla ciebie, jeśli tylko będziesz walczyć z tym strasznym wrogiem, którego właśnie zwyciężyłeś. On będzie powracał z nową siłą a ty będziesz walczył nie wątpiąc w moją pomoc. Nie martw się jego siłą. Będę obok ciebie, zawsze będę ci pomagał a ty będziesz zwyciężał.” Po wizjach takich następowały prawdziwe starcia z Szatanem. Ojciec Pio miał w swoim życiu wiele starć z „wrogiem nieprzyjaznym duszom”. Tak naprawdę, jednym z najważniejszych celów Ojca Pio było wyrwanie dusz z objęć Szatana.

Pewnego wieczoru Ojciec Pio był w klasztorze, w pokoju gościnnym na parterze. Kiedy położył się na pryczy, nagle pojawił się człowiek otulony czarnym płaszczem. Ojciec Pio zaskoczony wstał, żeby zapytać kim jest ów przybysz i czego chce. Nieznajomy powiedział, ze jest Duszą czyśćcowa. „Nazywam się Pietro Di Mauro” – powiedział – „zginałem w pożarze 18 sierpnia 1908 roku tutaj, w tym klasztorze, który został zamieniony na hospicjum dla ludzi starych.  W tym pokoju zginałem w płomieniach, podczas snu na słomianym materacu. Musiałem tu przyjść, żeby prosić Cię o odprawienie Mszy św. za moją Duszę jutro rano. Pan Bóg mi na to pozwolił. Dzięki tej mszy będę mógł wejść do Nieba.”

Ojciec Pio odpowiedział, ze chciałby odprawić te Msze.

Potem, kiedy  chciał odprowadzić nieznajomego do klasztornej furty, zdał sobie sprawę, że rozmawiał ze zmarłym, bo kiedy wyszli na dziedziniec, nieznajomy raptem znikł. Jeszcze tego samego wieczoru Ojciec Pio udał się do przełożonego klasztoru, Ojca Paolino z Casacalenda, żeby prosić go o możliwość odprawienia porannej Mszy św. za Duszę tego nieszczęśnika.

Kilka dni później Ojciec Paolino chcąc zweryfikować informacje, które usłyszał od Ojca Pio, udał się do biura rejestracji ludności w St. Giovanni Rotondo, gdzie otrzymał pozwolenie na sprawdzenie listy zgonów z 1908 r. Pośród nazwisk ludzi zmarłych we wrześniu Ojciec Paolino odnalazł to, czego szukał. Zapis brzmiał: „We wrześniu 1908 r. w pożarze hospicjum zginał Pietro Di Mauro”.

Pani Cleonice Morcaldi z St. Giovanni Rotondo była jedna z duchowych córek Ojca Pio.  Miesiąc po śmierci jej matki Ojciec Pio powiedział do niej na zakończenie spowiedzi: „Dziś rano twoja matka poszła do Nieba. Widziałem ją podczas, kiedy sprawowałem poranną Mszę św.”

Ojciec Pio opowiedział taką oto historię Ojcu Anastazemu: „Pewnego wieczoru, kiedy samotnie modliłem się na kościelnym chórze, usłyszałem jakiś szelest i zobaczyłem jak młody mnich krzątał się obok głównego ołtarza, odkurzając go i poprawiając kwiaty we flakonach. Myślałem na początku, że to Ojciec Leone przystraja ołtarz na nowo, a ponieważ był to czas kolacji, powiedziałem: „Ojcze Leone, teraz nie czas na strojenie ołtarza, idź na kolacje”

Ale głos, który nie był głosem Ojca Leone, odrzekł mi: „Ja nie jestem Ojcem Leone”, „to kim jesteś?” – spytałem.

„Jestem twoim bratem, odbywałem tu nowicjat. Moim obowiązkiem w czasie nowicjatu było dbanie o ten ołtarz przez cały rok. Niestety, wiele razy przechodząc przed ołtarzem nie oddawałem należnej czci  Jezusowi w Przenajświętszym Sakramencie zamkniętym w tabernakulum. Za to poważne zaniedbanie jestem teraz w Czyśćcu. Ale Bóg w swojej nieskończonej dobroci przysłał mnie tu, żebyś mi pomógł jak najszybciej dostać się do Nieba”.

Będąc przekonanym, że pomagam tej biednej, cierpiącej  Duszy, zawołałem: „Będziesz w Niebie jutro rano, w czasie gdy będę celebrował Msze św.” „To okrutne!” krzyknął Duch, po czym zapłakał i znikł.

Ta skarga zraniła boleśnie moje serce i ten ból towarzyszy mi przez  całe moje życie. Bo tak naprawdę mogłem te Dusze  natychmiast posłać do Nieba a tymczasem skazałem Ją na jeszcze jedną noc w straszliwym ogniu Czyśćca.”

"Poprzedni tydzień"
----------------------

Halloween w Bytomiu- dzieci podpisały cyrograf!!!

Bardzo nam żal tych dzieci, które brały udział z halloweenowym balu. Zabawa zabawie nie równa. Ta odbyła się nie w szkole a w sali zabaw. Bal organizowała właścicielka sali. Interesował ją zysk, natomiast zupełnie nie zwracała uwagi na niebezpieczeństwa duchowe jakie płynęły z tego balu. Jednym z pomysłów organizatorów było podpisanie przez dzieci regulaminu zabawy w formie cyrografu. Zdjęcie podpisanego przez dzieci oświadczenia zamieszczono na fejsbukowym profilu sali zabaw. Pod jakim tekstem podpisały się dzieci? We wprowadzeniu do zasad zabawy czytamy:

Ja, niżej własnoręcznie podpisany wampir/czarownica niniejszym zgodnie i bez protestu ofiarowuję swoją duszę diabłu w zamian za udaną zabawę, zobowiązuję się jednocześnie do przestrzegania ustalonych niżej zasad: Dalej wypisane są zdrowe zasady wspólnej zabawy, m.in. brak tolerancji zachowań agresywnych i pomoc młodszym dzieciom.

Oto komentarz koordynatora ds. egzorcystów w Polsce ks. Janusza Czenczka: Ks. Janusz Czenczek: Ten regulamin zaczyna się strasznie. Trudno dziś przewidzieć krzywdę, która została wyrządzona dzieciom przez ten cyrograf.

Szatan nie ma poczucia humoru. Przez ten cyrograf, przez to jedno zdanie, zawłaszczył sobie prawo do sumienia dziecka. Akt podjęty nawet bez pełnej świadomości, może przynieść negatywne skutki duchowe.....

 

 

 

Zdjęcie cyrografu-regulaminu podpisanego przez dzieci na początku zabawy w bytomskiej sali zabaw

Nie lekceważmy takich zabaw!!

Osoby, które podpisały  „zabawowy cyrograf” powinny się z tego wyspowiadać. Podobnie i rodzice, jeżeli się na to godzili. Egzorcyści wskazują, że nawet dziecinne wywoływanie duchów, którym zabawiają się dzieciaki może doprowadzić do zniewolenia czy opętania, a skoro tak to tym bardziej doprowadzić może do tego podpisanie cyrografu.

 

Może organizatorzy rzeczywiście nie wiedzieli, co robią, może nie wierzą w diabła, może wydaje im się, że to tylko kulturowa postać, niegroźna, jak Kaczor Donald, ale… tak nie jest. Diabeł istnieje i traktuje takie wypowiedzi śmiertelnie poważnie. Warto o tym pamiętać, bo zagrożenie jest naprawdę poważne. Nie, nie chodzi mi o to, by straszyć, ale by wyczulić rodziców na zagrożenia duchowe i przypomnieć, że lekarstwem na nie nie jest ich lekceważenie, ale pomoc egzorcysty lub przynajmniej kapłana, który potrafi poprowadzić modlitwę o uwolnienie.  /Na podstawie:Gość.pl/

Odmawiajcie różaniec!

Uczniowie, którzy odmawiają różaniec są pod szczególną opieką Maryi. Różańcowe dzieci  podpisują umowę z Maryją a Ona wyprasza dla nich pokój, rozsądek i obronę przed złym duchem. Zakładajcie więc  w klasach Szkolne Armie Różańcowe, aby stale być pod opieką Maryi.

 

"Poprzedni tydzień"
----------------------

Listopad to szczególny czas modlitwy za zmarłych!

  • Najboleśniej przeżyłem pogrzeb jednego z moich ministrantów. Daniel był młodym chłopakiem z ogromnymi perspektywami na przyszłość. Grał w piłkę, chodził po górach, był lubiany przez rówieśników. W pewnym momencie zapadł na niego wyrok: glejak. Przez dwa lata od jego pogrzebu nie byłem w stanie stanąć nad jego grobem, ale wciąż o nim pamiętam.

 

Co przeżywają dusze, za które nikt z bliskich się nie modli?


O goryczy i dramacie takich dusz najlepiej opowie jedna z nich – dusza pewnej matki , która ukazała się mistyczce Zofii Nosko:

Oni noszą na mój grób kwiaty , ciągle kładą mi kwiaty , a one są mi niepotrzebne. Jakie to przykre , oni się nie modlą. Jak żałuję , że tak wychowałam moje dzieci. Jaka straszna tragedia , że byłam nowoczesną matką. Nie wlałam do ich dusz pojęcia o duszy , która żyję poza grobem(…)
Ach , jest nas bardzo dużo nieszczęśliwych dusz , o których nikt nie pamięta. Źle wychowaliśmy nasze dzieci , bardzo źle. To myśmy oddalili je od modlitwy , od pokuty , od religii, to my , a dziś cierpimy.

Oni przynoszą nam kwiaty , a Mszy św.za nasze dusze nie składają przed Bogiem. Jakże żałuję , jakże bardzo żałuję teraz! Nie chodziłam do kościoła , mówiłam , że brak mi czasu , sama siebie usprawiedliwiałam. Brak mi dziś tych zasług. Bądź dobra , ofiaruj choć jedna Mszę św. za mnie”

"Poprzedni tydzień"
----------------------

 

Nie chcemy żadnych „zabaw w stylu Halloween"!!!

Jesteśmy przeciwni  promowaniu Halloween w szkołach i wszystkich innych środkach przekazu. Dzieje się to przeważnie przed 1 listopada. Jest to rozpowszechnianie okultyzmu i magii. Często praktyki okultystyczne kryją się pod pozorem zabawy "przekupywania duchów", do której zaprasza się dzieci, młodzież i dorosłych. Nie są one zgodne z nauką Kościoła. Zatem praktykowanie Halloween mija się z powołaniem chrześcijanina.

Korzenie Halloween związane są z pogańskimi obchodami święta duchów i z oddawaniem czci celtyckiemu bogu śmierci.  Anton Lavey, twórca współczesnego satanizmu, stwierdził, iż noc z 31 października na 1 listopada jest największym świętem lucyferycznym. Mają wtedy miejsce wzmożone liczebnie akty przemocy o charakterze okultystycznym. Kościół otwarcie sprzeciwia się takim praktykom.

Nie korzystajcie z żadnych wróżb i horoskopów!!

Świadectwo wróżki

„Około sześć lat zajmowałam się wróżeniem. Wróżyłam z kart, z ręki, z fusów, z figur geometrycznych. Karty działały na mnie jak narkotyk. Nie rozstawałam się z nimi. Gdy wchodziłam do księgarni, natychmiast rzucały mi się w oczy pozycje związane z wróżbiarstwem. Miałam sporą bibliotekę okultystyczną. Poznałam metodę medytacji Silwy, ale głęboko w to nie wchodziłam. Pociągało mnie też wywoływanie duchów. Wywoływałam je sporadycznie.
Byłam zawsze praktykującą katoliczką i nie przypuszczałam, że to może być grzechem. Pamiętam, że w miarę oddawaniu się wróżbiarstwu zaczęłam tracić radość, która mnie w młodości cechowała, a na rodzinę zaczęły spadać różne kłopoty, choroby, zaczęły się poważne problemy finansowe... Kilka miesięcy temu dowiedziałam się, że powinnam poddać się modlitwom o uwolnienie od obciążeń okultyzmu.

I tak zrobiłam. Modlitwy te spowodowały trudności w praktykach religijnych a także w życiu codziennym. W czasie modlitwy w domu i w kościele trzęsło mną, popadałam w dołki depresyjne, nie mogłam czytać Biblii, zaczęły nękać mnie różne choroby, nawet znalazłam się w szpitalu. Ale modlitwy te jednocześnie sprawiały, że czułam się psychicznie lepiej. Po dłuższym czasie, odzyskałam spokój i radość życia”.

Czy małe, niewinne dzieci mogą zostać opętane przez złego ducha?

ks. Michał Olszewski SCJ.

„Zanim zostałem egzorcystą, zastanawiałem się, czy to możliwe, by małe, niewinne dzieci mogły być opętane przez złego ducha. Nie mieściło mi się to jednak w głowie i zepchnąłem to moje pytanie w niepamięć. Problem wrócił gdy już jako egzorcysta spotkałem osobiście małe dziecko, przez które mówił do mnie szatan”.

„Kiedyś przyszła do mnie kobieta ze swoim dzieckiem, które od pierwszego roku życia mówiło biegle po angielsku i włosku. W dodatku umiało modlić się na różańcu. Rzecz zupełnie niewytłumaczalna. Wpadało też w późniejszych latach w wielką agresję. Okazało się, że jest zniewolone. Usłyszałem od zrozpaczonej kobiety: Proszę księdza, to konsekwencja moich grzechów”.

Jeszcze innym razem duchowny zetknął się z chłopcem dręczonym napadami agresji oraz wizjami postaci wychodzących z obrazów wiszących na ścianie. Wielu psychiatrów, którzy go badali, nie dopatrzyło się oznak choroby psychicznej. Kiedy jednak pojawiła się awersja do rzeczy świętych, ks. Olszewski wiedział już, że ma do czynienia z problemem demonicznym.

Inna matka chłopca, uczęszczającego do tego samego przedszkola, wspominała:

„Mój syn przez trzy dni udaje czasem psa lub kota. Szczeka i miauczy, i chodzi na smyczy”. Dzieci słuchały opowieści o potworach, które zionęły trucizną zabijającą całą ludzkość. „Bajkom” towarzyszyło palenie świec i kadzidełek. Co więcej, dzieci uczyły się, jak podkreślał Tekieli, że w grudniu zamiast świąt Bożego Narodzenia będzie Okres Światłości, a także bawiły lalkami... bez oczu.

Jak się bronić przed  Halloween?

Odmawiajcie na katechezie lub na przerwie dziesiątek różańca. Maryja ma moc pokonywania złych duchów i przyjdzie z pomocą. Wyprosi dla was i nauczycieli potrzebne dary Ducha Świętego,  który pouczy co jest dobre, a co złe?


"Poprzedni tydzień"
----------------------

Dwa sposoby spędzenia wolnego czasu. Tylko jeden z nich prowadzi do Boga i nieba.

Który wybierasz i realizujesz w wakacyjnym i codziennym życiu?Jeden z nich nie potrzebuje różańca......

 


 

 

.......drugi bierze pod uwagę słowa św.Ojca Pio:


“Kochajcie Maryję i starajcie się, by Ją kochano.
Odmawiajcie zawsze Jej różaniec i czyńcie dobro. Dzięki tej modlitwie szatan spudłuje swe ataki i będzie pokonany, i to zawsze. Jest to modlitwa do Tej, która odnosi triumf nad wszystkim i nad wszystkimi....


Podajcie mi moją broń - mówił Ojciec Pio, gdy czuł, że traci siły w walce ze złem. – Tym się zwycięża szatana - wyjaśniał, biorąc do ręki różaniec".

 

"Poprzedni tydzień"
----------------------

"Różaniec do Granic",  w którym wzięła udział cała Polska /i zagranica/ został przyjęty przez Boga.    Tuż po zakończeniu 4 części różańca przed godz. 17 w wielu miejscach Polski ukazała się tęcza jako znak Boga zawarcia Przymierza z naszym Narodem.

O tym, że tęcza jest znakiem Boga świadczą słowa z Księgi Rodzaju:

"Gdy tedy łuk ukaże się na obłoku, spojrzę nań, aby wspomnieć na przymierze wieczne między Bogiem a wszelką istotą żyjącą, wszelkim ciałem, które jest na ziemi.”

I rzekł Bóg do Noego: To jest znak przymierza, które ustanowiłem między mną a wszelkim ciałem, które jest na ziemi.”

(Księga Rodzaju 9, 12-17)

Nad Warszawą


Tęcza dla niewierzących jest zjawiskiem przyrody, a dla katolików jest ZNAKIEM PRZYMIERZA BOGA Z LUDŹMI.
Panie Boże, prosimy gorąco, miej w swojej opiece Polskę i świat !


Oto dwa świadectwa - opisy tego wielkiego  różańcowego

wydarzenia

Miriam said

8 października 2017 @ 16:17

Wracaliśmy wczoraj całą 50 osobową grupą z Tylawy k/Barwinka.Byliśmy gdzieś w okolicach Dukli jak na niebie ukazała się tęcza na połd.-wsch.stronie,przepiękny słup od ziemi do nieba.
Było cudownie ,na Ewangelię i kazanie świeciło cudownie słońce ,potem trochę się pochmórzyło,ale na całym różańcu świeciło słońce,bez wiatru.Matka Boża jakby pieściła nas tymi promieniami słońca.

I jeszcze jedno,w czasie Mszy  św.nad wzgórzem krążyło 4 orły ,tak z 10 min.,potem odleciały na zachód.Ksiądz proboszcz był tak serdeczny,podchodził z mikrofonem do ludzi ,każde Zdrowaś ..mówił ktoś inny, nawet dzieci. Powiedział,że jest nas ok.2000 .
Dziękował wszystkim za okazanie żywej wiary,i co jeszcze ciekawe -w Jego parafii trwają Misje święte.

Jeszcze jedno-na Faceboku, jedna pani zamieściła SMS od Księdza ,w którym napisał,że osoba,której ufa,widziała podczas odmawiania Różańca Miliony Aniołów zstępujących na nasze granice,i że całe Niebo modliło się z nami.
Pozdrawiam z Panem Bogiem.

Małgorzata said

8 października 2017 @ 16:19

Wczoraj modliłam się w Michałowie w parku miejskim .Cały czas było pochmurno ,ciężkie chmury przetaczały się po niebie .Groźba opadów wisiała nad modlącymi się ludźmi .W miarę , jak kontynuowana była modlitwa słowna i śpiewana ,wśród chmur pojawiały się przebłyski niebieskiego nieba ,a nawet złote promienie słońca.

Część bolesną odmawialiśmy w większości klęcząc i wtedy pokropił bardzo drobniutki deszczyk przez dosłownie chwilę .Kiedy rozpoczęliśmy część chwalebną zaczęło wyglądać słoneczko.Przy tajemnicy Zesłania Duch Świętego wyszło na dobre spoza chmur i zaświeciło bardzo mocno,zauważyliśmy również pulsowanie słońca.

To było niesamowite ,jakby bezpośredni znak od Pana Boga z nieba w trakcie naszej modlitwy .To pulsowanie znają wszyscy ,którzy modlili się w Medjugorie… znak dla nas Polaków.Chwała Panu, tego Ducha Świętego potrzeba nam w tych czasach szczególnie dużo.Pozdrawiam

"Poprzedni tydzień"
----------------------

Kto zalecił odmawiać różaniec w październiku?


Dzisiejsze wspomnienie zostało ustanowione na pamiątkę zwycięstwa floty chrześcijańskiej nad wojskami tureckimi, odniesionego pod Lepanto (nad Zatoką Koryncką) 7 października 1571 r. Sułtan turecki Selim II pragnął podbić całą Europę i zaprowadzić w niej wiarę muzułmańską . Europa była zagrożona inwazja islamu. Ówczesny papież – św. Pius V, dominikanin, gorący czciciel Matki Bożej – usłyszawszy o zbliżającej się wojnie, ze łzami w oczach zaczął zanosić żarliwe modlitwy do Maryi, powierzając Jej swą troskę podczas odmawiania różańca.


 

Nagle doznał wizji: zdawało mu się, że znalazł się na miejscu bitwy pod Lepanto. Zobaczył ogromne floty, przygotowujące się do starcia. Nad nimi ujrzał Maryję, która patrzyła na niego spokojnym wzrokiem. Nieoczekiwana zmiana wiatru uniemożliwiła manewry muzułmanom, a sprzyjała flocie chrześcijańskiej. Udało się powstrzymać inwazję Turków na Europę.

Zwycięstwo było ogromne. Po zaledwie czterech godzinach walki zatopiono sześćdziesiąt galer wroga, zdobyto połowę okrętów tureckich, uwolniono dwanaście tysięcy chrześcijańskich galerników; śmierć poniosło 27 tys. Turków, kolejne 5 tys. dostało się do niewoli. Pius V, świadom, komu zawdzięcza cudowne ocalenie Europy, uczynił dzień 7 października świętem Matki Bożej Różańcowej i zezwolił na jego obchodzenie w twadził do Litanii Loretańskiej wezwanie „Królowo Różańca świętego – módl się za nami”, a w dwa lata później zalecił, by w kościołach odmawiano różaniec przez cały październik.

"Poprzedni tydzień"
----------------------

Październik -miesiąc szczególnej modlitwy na

różańcu


1. Zawitaj, Królowo Różańca świętego,
jedyna nadziejo człowieka grzesznego!
Zawitaj, bez zmazy lilijo,
Matko Różańcowa, Maryjo!

2. Panno nad pannami, Święta nad Świętymi,
Najświętsza Królowo, Pani nieba, ziemi,
najśliczniejszy kwiecie, lilijo,
Matko Różańcowa, Maryjo!


Zamieszczamy świadectwo  matki, która modliła

się na różańcu przez 54 dni, odmawiając tzw.

Nowennę Pompejańską
(4całe różańce-20 dziesiątków dziennie).


Joanna: Bunt nastolatka

Pragnę dać świadectwo łask, które ja i moja rodzina otrzymaliśmy za sprawą Matki Bożej Pompejańskiej.

Nowennę pompejańską w intencji mojego nastoletniego syna rozpoczęłam w sierpniu 2014 roku. Nigdy wcześniej nie modliłam się do Maryi, czasami nawet chciałam, ale nie umiałam. Pierwszą otrzymaną łaską (powiedziałabym, że była to łaska przedpompejańska”) było to, że poczułam nieprzepartą potrzebę rozmowy z Matką Bożą, poznania Jej i wypłakania przed Nią moich trosk. Stając przed Nią jak matka przed Matką mogłam powiedzieć wszystko, czułam się wysłuchana i rozumiana. Idąc za wewnętrznym przymusem
szukałam w internecie pieśni maryjnych, rozważań i modlitw, bo ciągle mi było mało kontaktu z Matką Boską. Tak trafiłam na strony ze świadectwami osób, które odmawiały nowennę pompejańską. Postanowiłam ją odmówić.

Łatwo nie było. Po pierwsze, chociaż zrozumienie słowa pisanego nigdy nie przysparzało mi większych trudności, to akurat przy „instrukcji odmawiania nowenny” dostawałam zaćmienia umysłu i za żadne skarby nie mogłam zrozumieć, o co chodzi. Po drugie, nie miałam pojęcia, jakim cudem uda mi się znaleźć tę godzinę spokoju, potrzebną na odmówienie nowenny. W tamtym czasie byłam na urlopie wychowawczym i opiekowałam się moim młodszym, ortodoksyjnie witalnym synem.

Jeżeli w ciągu dnia zdarzała się jakaś luźniejsza chwila, natychmiast poświęcałam ją na regenerację sił, po prostu padałam i zasypiałam. Po trzecie, zarówno przed rozpoczęciem nowenny, jak i w trakcie jej odmawiania, odczułam na własnej skórze, jak nie w smak szatanowi ta modlitwa, jak potrafi on człowiekowi zmącić umysł, zastraszyć go, zwodzić i rozjątrzyć wszystkich wkoło. Efekt jego działań był jednakże taki, że wbrew swoim emocjom (bo bałam się i wątpiłam, a jakże!) jeszcze mocniej zaufałam Matce Bożej i nabrałam pewności, że Ona najlepiej zaopiekuje się moim dzieckiem.

Bolesne dojrzewanie mojego syna zaczęło się 2 lata temu od popalania papierosów. Potem doszło popijanie, być może raz wziął nawet narkotyki lub dopalacze, nie wiemy jednak tego z całą pewnością (zanim zamówione w aptece testy na wykrywanie narkotyków doszły, minęło tyle czasu, że badanie byłoby niewiarygodne). Zachowanie syna się zmieniło. Fajny, uczciwy, dowcipny i skłonny do kompromisów chłopak stał się obcy, drażliwy, odpychający.

Walił dokładnie tam, gdzie bolało najmocniej (np. w połowie przygotowań do bierzmowania oświadczył, że do żadnych sakramentów nie będzie przystępował, bo i tak nie wierzy w Boga). Klasyka gatunku pod nazwą „bunt nastolatka”. Wiele nas to kosztowało. Musieliśmy się z mężem naprawdę mocno starać, żeby nie stracić cierpliwości (kilka razy niestety się nie udało) i nie odpowiadać krzykiem na jego prowokujące czyny i słowa. Rozmawialiśmy z nim. Tłumaczyliśmy, że nie przeżyjemy za niego życia, mamy jednak obowiązek wskazywać zagrożenia, jakie niesie za sobą takie a nie inne zachowanie.

Mając na uwadze swoje własne doświadczenia (też byłam trudną nastolatką) wiedzieliśmy, że walką, narzucaniem swoich własnych przekonań, zakazami i nakazami niczego – poza większym buntem – nie zdziałamy. Wyznaczyliśmy jednak kilka nieprzekraczalnych granic (m.in. godziny powrotu do domu) i poinformowaliśmy syna o konsekwencjach, jakie go czekają za złamanie umowy. Ponieważ granice, rzecz jasna, były przez syna przekraczane – ponosił za to odpowiedzialność i np. nie
dostawał kieszonkowego.

Na marginesie dodam, że ustalanie tzw. wspólnego frontu z mężem wcale nie było miłe. Często się spieraliśmy, różniliśmy co do oceny zachowania naszego syna i metod postępowania, słowem – czasem między nami naprawdę szło na noże. Jednak podczas decydujących rozmów – tych rodzicielsko-synowskich – mój mąż zawsze zachowywał spokój, mówił mądrze, trafnie i prosto z serca. Nigdy za nic nie oskarżał syna i nie krytykował go, wręcz przeciwnie – za co tylko mógł, chwalił. I jeżeli mnie teraz czyta jakiś tata zbuntowanego nastolatka, powiem jedno – panowie, na tym etapie życia swoich pociech jesteście niezastąpieni i swoim mądrym postępowaniem możecie zdziałać sto razy więcej niż matka.

Mój mąż jeździ z synem na koncerty rockowe, zabiera go na kajaki, wspólnie szusują po stokach. Ale też stawia wymagania. Dziś, po 20 latach małżeństwa, podczas których przeżyliśmy kilka grożących rozwodem kryzysów, dziękuję Bogu za to, że tak wspaniały człowiek jest moim mężem i ojcem moich dzieci. Jeśli
to nie jest łaską nad łaskami, to ja już nie wiem, co nią może być…

Prawdziwe kłopoty zaczęły się w momencie, gdy mój syn zaczął spotykać się z nowym, bardzo podejrzanym towarzystwem. Jego zachowanie uległo wtedy tak radykalnemu pogorszeniu, że nie poznawałam rodzonego dziecka. Był wulgarny, chamski, arogancki. Raz wrócił do domu pobity. To już nie był zwyczajny bunt nastolatka. Intuicyjnie czułam, że mój syn jest w wielkim zagrożeniu.

Stałam się kłębkiem nerwów, modliłam się o pogodę ducha, wylewałam przed Jezusem swoje żale, prosiłam Go o pomoc, o to, by dał mi cierpliwość i mądrą miłość do syna, ale poza tym – zupełnie nie wiedziałam, co robić. Ja i mąż byliśmy w tamtym czasie bezradni. Wtedy, słysząc ciągle w głowie słowa: „oto Matka twoja”, postanowiłam zwrócić się do Maryi i wszystko Jej zawierzyć. Wtedy Ją poznałam, wtedy tak z głębi trzewi poczułam, że jest również moją Matką i wtedy też, nie zważając na przeszkody, z ogromną determinacją zaczęłam odmawiać nowennę w intencji syna.

Syn szalał, a ja byłam spokojna. Odzyskałam radość i cierpliwość, tak bardzo mi potrzebne, zważywszy na fakt, że mój młodszy syn rykoszetem przejmował wszystkie negatywne emocje. Maryja działała w iście ekspresowym tempie.

Pierwszą jaskółką zmian było to, że mój syn niespodziewanie, z własnej i nieprzymuszonej woli… posprzątał swój pokój. Sam Johnny Depp tańczący krakowiaka nie zrobiłyby na mnie większego wrażenia! To co jeszcze przed chwilą było nieprawdopodobne działo się… nie wiem, jak to nazwać… działo się tak zwyczajnie, po prostu. Od kilku miesięcy faktem jest, co następuje: mój syn nie spotyka się z tamtymi ludźmi, po jego agresji nie ma śladu. Uśmiecha się, bawi z młodszym bratem. Często wspólnie

spędzamy czas wolny, oglądamy filmy, żartujemy. Czasem coś fuknie, czasem się pokłócimy, czasem nie wyniesie śmieci. Wszystko ok. Wszystko w granicach normy. Nie mam żadnych wątpliwości, że wszystko to dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Pompejańskiej, której za to wszystko z całego serca jestem wdzięczna.

PS Syn nadal twierdzi, że nie wierzy w Boga. Cóż, mam intencję kolejnej nowenny pompejańskiej…

"Poprzedni tydzień"
----------------------


Zapraszamy do nowych  przemyśleń.


Czy zapraszacie do opieki nad wami waszego Anioła Stróża?


Św. Faustyna Kowalska tak opisuje swoje spotkanie z Archaniołem Michałem i innym razem ze swoim Aniołem Stróżem.


29  IX. W dzień św. Michała Archanioła wi­działam tego wodza przy sobie,  który mi powiedział te słowa:


"Zlecił mi Pan, abym miał o tobie  szczególne staranie. Wiedz, że jesteś nienawidzona

przez zło, ale nie  lękaj się. Któż jak Bóg! –

I znikł. Jednak czuję jego obecność i pomoc.”







Spotkanie św. Faustyny ze swoim ANIOŁEM.

Na drugi dzień rano ujrzałam Anioła Stróża, który mi towarzyszył w podróży aż do Warszawy. Kiedy weszłyśmy do furty - zniknął... Kiedy wsiadłyśmy do pociągu w Warszawie do Krakowa, znowuż ujrzałam swego Anioła Stróża obok siebie, który się modlił kontemplując Boga, a myśl moja szła za nim, a kiedy weszłyśmy do furty klasztornej - znikł.






"Poprzedni tydzień"

----------------------

 

MINI RACHUNEK SUMIENIA św. OJCA  PIO

"Bądź pokornego serca, uważaj na słowa, postępuj roztropnie.
Zachowaj umiar w rozmowach, nie ustawaj w pobożnej lekturze,
bądź uważna w tym co robisz, niewinna w tym ,co mówisz.

Nikomu nie bądź niemiła, wszystkim okazuj życzliwość,
a przełożonym szacunek. Zachowaj oczy od złego spojrzenia, a usta od zuchwałego słowa.

Żadnego nieskromnego zachowania, ni swawolnego gestu,
żadnego  wyzywającego ruchy, ni zalotnego głosu.
Twoje zachowanie  i wygląd mają być żywym odbiciem piękna twojej duszy.

/Epist.III,88 n/


" Bądź przy mnie ,Ojcze PIO... o każdej godzinie mego życia.

Jeśli Ty będziesz przy mnie-ja będę choć trochę taka jak Ty!.


Nauczę się cierpieć, w pokorze znosić utrapienia, być dobrą.

Będę umiała zanosić do Boga moje modlitwy!

Ale TY...jeśli będę płakać otrzyj moje łzy!


Ty...,jeśli upadnę pomóż mi się podnieść,

i...jeśli będę uśmiechać-uśmiechaj się ze mną również Ty!

A kiedy będę się modlić...,módl się razem ze mną!

/L.Castrucji.II Rosario del cuore /

"Poprzedni tydzień"

-------

 

USA: Huragan Harvey zniszczył ich dom. Ocalała tylko figura Matki Boskiej

Huragan Harvey, który przeszedł przez wybrzeże Teksasu spowodował nie tylko szkody związane z zalaniami. Jak podaje CNN, wiele domów uległo także spaleniu. Stacja CNN podaje, że jedna z poszkodowanych przez huragan rodzin, która mieszka niedaleko Corpus Christi w Teksasie, straciła jednocześnie trzy domy, które stały na jednym terenie. Rodzina Rojas, przeszukując pogorzelisko, natrafiła jednak na niecodzienny widok.

Spaliło się niemal wszystko, ale figurka Matki Boskiej stała wśród popiołu w nienaruszonym stanie. Rodzina uważa, że figura Matki Boskiej, która przetrwała żywioł, jest symbolem tego, że oni również mogą znaleźć w sobie siłę, by poradzić sobie po utracie domu. "Doceń to, co masz, słuchaj ostrzeżeń, przytulaj swoje dzieci i dziękuj Bogu za dzisiejszy i wczorajszy dzień. Módl się o lepsze jutro" - podsumowała cud Natali Rojas







"Poprzedni tydzień"

-------

 



 

Jakie były wakacje 2017r.?

Jak zwykle, dla jednych piękne i radosne, bogate w modlitwę i wartości duchowe. Dla drugich smutne, bo chociaż mieli  wiele „doznań”, przebywali nawet na zagranicznych obozach to jak wygląda z dzienniczka prowadzonego przez Małgorzatę/opiekunkę zagranicznych  kolonii/, owoce wakacyjnego czasu są zatrute. Grzech gonił grzech. Od czasu do czasu będziemy cytowali skrótowe teksty, po to tylko, aby  pokazywać, że nie tędy droga do szczęśliwej młodości i dorosłego życia.

Wakacje 2017r.pewnej części polskiej młodzieży!!

Małgorzata myślała, że nic jej już nie zdziwi. Stara harcerka, od lat jeździ na wycieczki z młodzieżą jako wychowawczyni albo kierowniczka obozów. Ale mówi, że to, co się dzieje w ostatnich latach na zagranicznych obozach, przechodzi ludzkie pojęcie.

Bułgaria, Złote Piaski.

Wieczorem obóz, na którym jest wychowawczynią, ma zaplanowane wyjście do miasta na dyskotekę. Małgorzata jak zwykle co dwie godziny zbiera swoją grupę i sprawdza trzeźwość. Przed dyskoteką harmider, grupka chłopaków z obozu sportowego wdrapała się na nieczynny podnośnik do bungee. Wszyscy pijani, wymiotują z góry. Na dole dzieciaki biją brawo. Małgorzata chce zaalarmować policję, ale ucisza ją wychowawczyni grupy: – Niech się pani nie wtrąca, to nie pani kolonia.

Teraz Małgorzata postanowiła wtrącić się we wszystkie kolonie naraz. Opowie o dzikich orgiach gimnazjalistów. A przede wszystkim o tym, że wychowawcom, biurom podróży i rodzicom wygodniej jest tego nie widzieć.

Odcinek 1

Dla niepoznaki

Nie ogarniesz ich. W bułgarskim hotelu jest 700 nastolatków z Polski, Rosji i Rumunii. Polska grupa liczy 150 osób, zmienia się co 10 dni. – Nie opanujesz ich, bo ci się ta młodzież myli – przyznaje Małgorzata.

Po północy uciekają z hotelu na plażę. Małgorzata nastawia sobie budzik na godzinę drugą w nocy i idzie na łapankę. – Po 150 osób zgarniam, nie tylko ze swojej grupy. Grożę, że zawiadomię policję, szkołę, rodziców....

Na dyskotekach piją. Wlewają sobie wódkę do coli. Mają pastylki neutralizujące zapach alkoholu, więc niczego od nich nie czuć. Czasem tylko widać, jak się zachowują. Kiedyś w Słonecznym Brzegu Małgorzata zarekwirowała podopiecznym piwo. Kierownik oddał dzieciakom butelki. Na następną dyskotekę już nie poszła, kierownik kazał jej zostać. Zażądała, żeby podpisał oświadczenie, że bierze grupę na własną odpowiedzialność.

cdn.


Apel Szkolnej Armii Różańcowej!


 


Aby zło przywiezione z zagranicznych ośrodków nie owocowało dalej na obszarze Polski, módlcie się do Maryi  na różańcu i wynagradzajcie za grzechy koleżanek i kolegów. Bardzo was o to prosimy na początku Nowego Roku Szkolnego 2017/18. Bądźcie silni modlitwą. Tego wam ze wszech miar życzymy.

SzAR- czyli Szkolna Armia Różańcowa. 2IX 2017R.


Odmawiajcie różaniec!

Gdy spytano małą Hiacyntę, o co najbardziej prosiła Matka Boża podczas fatimskich objawień, odpowiedziała: „O codzienne odmawianie różańca”. Przypomniał o tej prośbie Matki Bożej Ojciec Święty Jan Paweł II podczas pobytu w Fatimie 13 maja 1982 r. mówiąc, że najistotniejszą treścią fatimskiego orędzia jest wezwanie aby „modlić się, modlić się i jeszcze raz modlić się”. Jeżeli chcesz wzrastać w świętości, uciekaj się pod opiekę Maryi Dziewicy, która jest twoją prawdziwą Mamą!

Matka Boża objawiając się w Fatimie, przyszła do nas, Jej ukochanych dzieci, aby ostrzec i uchronić przed wielkim niebezpieczeństwem utraty życia wiecznego. Pierwszym krokiem w kierunku piekła jest zaniedbanie modlitwy. Jeżeli ktoś przestanie się modlić, bardzo szybko utraci wiarę i stanie się bezwolnym narzędziem w rękach sił zła. Zaprzestanie modlitwy prowadzi do utraty wiary i zniewolenia przez różnego rodzaju grzechy. Kto się nie modli, nie ma siły, by obronić się przed działaniem diabła, który „ jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1P 5,8). Dlatego Maryja w Fatimie daje nam broń do ręki w walce z siłami zła i mówi:

"Jestem Panią Różańca. Przyszłam ostrzec wiernych, aby poprawili się i błagali o przebaczenie grzechów. Nie wolno im więcej obrażać Pana Boga, ponieważ jest już zbyt ciężko obrażany grzechami ludzi. Ludzie muszą odmawiać różaniec. Niech odmawiają go każdego dnia".

----------

Harcerze relacjonują tragiczną noc w lesie w Suszku

"Uciekałem jak najdalej od tamtych drzew"


 

W nocy z piątku na sobotę nad obozem harcerskim w lesie w Suszku przeszła nawałnica. Harcerze opowiedzieli na antenie TVN24 o tej przerażającej nocy.

- Nagle zerwał się bardzo silny wiatr - powiedział jeden z uczestników obozu. - Na początku konar spadł przed nasz namiot - dodał.

Jak powiedział na antenie TVN24, jeden z jego kolegów został uderzony gałęzią w głowę.

- Biegliśmy, aż dobiegliśmy do miejsca, gdzie mogliśmy się schować - opowiedział chłopiec. - Dopiero tam zaczął narzekać, że boli go głowa, że nic nie pamięta, aż stracił przytomność. Tam go obudzili medycy - dodał harcerz.

- Jako pierwsze zostały powalone drzewa przy zejściu do jeziora, gdzie było zagłębienie w terenie - powiedział inny harcerz, o imieniu Wiktor. - Tam schowaliśmy się pod tymi konarami, co dało nam ochronę przed następnymi - dodał.

Schronienie w młodym lesie

Jak tłumaczył Wiktor, potem wszystkich ewakuowano do młodego lasu, do szkółki. Wiktor powiedział, że Sztab Zarządzania Kryzysowego na obozie wytyczył trasę do szkółki. Byli też tam ratownicy. Jak powiedział chłopiec, strażacy i ratownicy medyczni ze szpitala dotarli dopiero około 5 rano.

- Ja osobiście byłem bardzo przerażony, że coś może mnie przygnieść i uciekałem jak najdalej od tamtych drzew - powiedział harcerz. Niektórzy koledzy harcerzy znajdują się w szpitalu. Jeden z nich czuje się już lepiej, ale nie pamięta, co się działo. Inny z harcerzy był operowany, ponieważ konar uderzył go w potylicę. Stracił on pamięć z obozu.

Jak przebiegała ewakuacja?

- Około godziny 21.30 jedno z drzew runęło na nasz namiot, wtedy zaczęła się ewakuacja - relacjonował na antenie TVN24 jeden z uczestników obozu harcerskiego w Suszku, gdzie w nocy przeszła potężna nawałnica. To właśnie tam zginęły dwie nastolatki.

Jak opowiadał harcerz, drużynami kierowali drużynowi, a całością akcji kierował komendant obozu, a cała operacja trwała około 2-3 godzin. - Drużyny były na bieżąco liczone. Szukaliśmy, kiedy wiedzieliśmy, że kogoś brakuje - mówił.

- Jeżeli kogoś nie było, to przeszukiwaliśmy namioty - dodał harcerz. Nie było wielu rannych, a ich obrażenia nie były bardzo poważne.

Jak powiedział uczestnik obozu, las - gdzie był rozbity obóz - wygląda teraz jak pobojowisko, jak miejsce przejścia fali uderzeniowej. Tylko nieliczne drzewa jeszcze stoją - podsumował.

- Nie było czasu na spakowanie czegokolwiek. Musieliśmy uciekać tak, jak staliśmy - powiedział harcerz.




Uratowali się tylko dlatego, że ukryli się w

pobliskiej wodzie!!!


Ewa Lubert, żona Tomasza Lubert z zespołu "Virgin" o dramatycznych chwilach związanych ze swoim synem.

Okazuje się, że na obozie harcerskim w Suszku przebywał także syn Ewy Lubert, żony Tomasza Luberta muzyka zespołu "Virgin". Modelka przeżyła dramatyczne chwile. Podzieliła się nimi we wpisie na Facebooku.

"Współczuję rodzicom, których dziewczynki zginęły na obozie w Suszku. Mój synek też był na tym obozie. Już jest z nami, jednak dwugodzinny brak kontaktu ze szpitalami, obozem itp. doprowadził mnie prawie do zawału. Telefony albo nie działały, albo cały czas zajęte. W końcu po dwóch godzinach wysłano numer, gdzie mogłam zadzwonić, a byłam już prawie na miejscu obozu.

Masakra. Całę drogę nie wiedziałam co z moim synem! DRAMAT! NIE ŻYCZĘ NIKOMU! Żadnej matce tego nie życzę! ŻADNEJ! Uratowali się tylko dlatego, że ukryli się w pobliskiej wodzie. Minutę po tym drzewo upadło na ich namiot" -

napisała Ewa Lubert.



Nad obozem harcerskim rozbitym w lesie koło miejscowości Suszek (woj. pomorskie) w nocy z piątku na sobotę szalała burza. Drzewa łamały się jak zapałki, spadały na przerażone dzieci i młodzież. Niestety dwie osoby zginęły, a około 50 jest rannych.


Módlmy się za 2 harcerki, które zginęły w czasie 

wichury w Suszku!